Rozpoczynamy tydzień przepisów idealnych na Tłusty Czwartek! : D Zaczniemy dzisiaj od hiszpańskiego przysmaku, jakim są Churros. : D To wspaniały smakołyk z delikatnie słodkiego ciasta parzonego smażonego w głębokim tłuszczu. Wspaniałe są podane posypane cukrem pudrem, jeszcze lepsze z sosem czekoladowym. Ten wspaniały przepis dorwałam na stronie Kwestia Smaku, którą chętnie odwiedzam. : )

To dość zbliżona przekąska do naszych tradycyjnych tłustoczwartkowych potraw, z pewnością chętnie będę przygotowywać je także na inne okazje. Churros robi się bardzo szybko (gdyby nie stygnięcie ciasta parzonego całość zajmowałaby pewnie 15 minut), nie są też zbyt słodkie czego ostatnio w słodyczach zupełnie nie toleruję, mają wspaniałą chrupiącą skórkę i miękki środek. : ) Po prostu idealna propozycja na ostatnie dni Karnawału! : )

Składniki (na ok. 30 szt.):

  • 250 ml mleka
  • 50 g masła
  • 1 łyżka cukru wanilinowego lub waniliowego
  • szczypta soli
  • 200 g mąki
  • 3 jajka
  • olej do głębokiego smażenia lub smalec
  • cukier puder do posypania
  • opcjonalnie cynamon

Przygotowanie:

Mleko zagotowujemy w rondelku razem z masłem, cukrem wanilinowym (lub waniliowym – z prawdziwą wanilią) i szczyptą soli. Do mieszaniny dodajemy mąkę, zmniejszamy ogień i całość dokładnie ucieramy drewnianą łyżką, żeby nie było grudek. Ciasto powinno być gęste, elastyczne, gładkie i zupełnie nie przywierać. Tak przygotowane ciasto musimy wystudzić zanim przystąpimy do następnego kroku – u mnie wystarczyło, że ciasto wystawiłam na kilka chwil na balkon (nie powiem, ułatwia to czasem pracę ; ). Pamiętajcie, żeby gorącego ciasta nie wkładać do lodówki, już lepiej poczekać pół godzinki dłużej na wystudzenie. : )

Do wystudzonego ciasta parzonego dodajemy po 1 jajku miksując dokładnie całość mikserem – u mnie świetnie sprawdziły się haki do mieszania ciasta. Ciasto na churros gotowe, poza zabrać się za smażenie. : )

Do smażenia churros z pewnością pomocny byłby rękaw cukierniczy. Ja używałam małej szprycy i również sprawdziła się nieźle – chodzi jednak głównie o to by zachować ich fajny, oryginalny kształt. : )

W naczyniu rozgrzewamy olej (ja zrobiłam to w patelni – jest dość szeroka, a niezbyt wysoka, dzięki czemu nie musiałam wlewać hektolitrów oleju, churros były ładnie zanurzone, a ich obracanie i wyciąganie bardzo wygodne. : )), olej powinien mieć około 180°C, następnie zmniejszamy ogień, żeby temperatura bardzo nie rosła. Wyciskamy około 5-7 cm kawałki na gorący tłuszcz i smażymy do zarumienienia z obu stron. Jeśli ciasto za szybko ciemnieje należy zmniejszyć ogień, jeśli zaś zbyt długo jest blade – temperaturę musimy zwiększyć. Ja nie posiadam termometrów odpowiednich do kuchennych pomiarów, więc musiałam temperaturę dopasowywać intuicyjnie i polecam tą metodę – czasem na gotowych wytycznych można się ładnie “przejechać”, a intuicja nie często się myli jeśli posiadamy podstawową wiedzę. : ) Usmażone churros przekładamy na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym, żeby odsączyć nadmiar tłuszczu. po przestudzeniu posypujemy cukrem pudrem lub podajemy z czekoladą.

churros

churros

Uwaga!

Ciasto parzone po usmażeniu jest wspaniale chrupiące z wierzchu i miękkie w środku. Należy jednak podawać je świeżo po przygotowaniu, ponieważ z czasem mięknie i nie wygląda już tak apetycznie (choć dalej jest smaczne!).

churros

churros

churros

churros

Smacznego! : D